Sesję otworzył moderator Witold Radwański stawiając trzy tezy. 1: Polska się bogaci, ale nie pięknieje. 2: przestrzeni publicznej ubywa, bo jest w systematyczny sposób zawłaszczana przez podmioty prywatne. 3: Przestrzeni publicznej nie tylko ubywa, ale także degraduje się jej jakość. Czy zatem rzeczywiście chcemy, żeby tak działo się dalej i co należy zrobić, żeby to zmienić?
Pierwszy z panelistów, Marcin Skrzypek z Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” odniósł się bezpośrednio do tematu panelu. Po zdefiniowaniu terminu przestrzeń publiczna – wszystko to, co znajduje się na zewnątrz naszych mieszkań – pokazał, dlaczego potrzebny jest dialog na ten temat. Im więcej dialogu w kształtowaniu przestrzeni, tym więcej w niej kultury. Pieniądz jest bardzo silnym, lecz wybiórczym weryfikatorem wartości. To, czego w prosty sposób nie daje się spieniężyć, schodzi na plan dalszy. Pieniądz intensywnie wpływa na rozwijanie się know-how, które służy potęgowaniu zysków. Stąd rozbudowane strategie marketingowe, służące promocji produktów, których sprzedaż bezpośrednio przekłada się na wpływy. Rynek działa szybciej, bo zmuszony jest do błyskawicznego reagowania na rozwój wypadków i zmieniającą się sytuację. Takiego procesu nie obserwujemy natomiast w stosunku do innych wartości. Dlatego demokracji musi towarzyszyć edukacja. Demokracja bez edukacji to demol-kracja. Cechą demokracji jest to, że nie tworzy nowych bytów, ale wzmacnia to, co w nas zastaje. Jeśli znajduje w nas głupotę, to właśnie ją wzmacnia. Naturalną reakcją na taki stan rzeczy jest potrzeba sprzeciwu i przeciwdziałania. Niezgoda na brzydotę buduje. Przykłady: działa założone przez Marcina Skrzypka Forum Kultury Przestrzeni (http://www.tnn.pl/), prof. Jeremi Królikowski założył na SGGW kierunek kultura przestrzeni (http://www.sggw.pl/), projekty z zakresu edukacji przestrzennej pod hasłem „Autoportret” realizuje Małopolski Instytut Kultury (http://www.mik.krakow.pl), debatę na temat przestrzeni prowadzi Forum Polskich Wieżowców (http://www.skyscrapercity.com/), działa stowarzyszenie Miasto dla rowerów (http://www.rowery.org.pl/), sprawami reklamy zajmuje się Miasto Moje A w Nim (http://miastomojeawnim.pl/), rozwija się Forum Rewitalizacji (http://www.fr.org.pl/). Swoje wystąpienie Marcin Skrzypek zakończył zaproszeniem do Lublina, gdzie za tydzień odbędzie się zjazd uczestników projektu Wspólna Przestrzeń, gdzie zostanie założona sieć konsumentów przestrzeni, służąca edukacji i wzajemnemu wspieraniu się.
Drugie wystąpienie, zatytułowane „Rola reklamy w przestrzeni publicznej oraz jej rola w zmianach przestrzeni” Marcin Rutkiewicz rozpoczął od przedstawienia powodów działalności stowarzyszenia Miasto Moje A w Nim. Głównym celem stowarzyszenia jest ustanowienie prawa pozwalającego na realną kontrolę pojawiania się reklam w przestrzeni publicznej. O środowisko wizualne trzeba zadbać, tak jak w swoim czasie zadbano o regulację zanieczyszczania środowiska naturalnego. Reklama w Polsce wymknęła się spod kontroli i dewastuje kraj. Można wskazać rozmaite typy reklamy. Dla stowarzyszenia ważne jest jednak, aby nowe przepisy zostały wprowadzone jako jedna specustawa dotycząca całości rynku reklamy zewnętrznej. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku ustawy dotyczącej rynku medialnego. W ramach swojej dramatycznej prezentacji, opartej w głównej mierze na pokazie slajdów, Marcin Rutkiewicz wskazał różne typy reklam generujące różne rodzaje problemów. Reklama wielkoformatowa bywa wykorzystywana w sposób patologiczny: można prawomocnie zasłonić okna reklamą dzięki decyzji wspólnoty i pozbawić w ten sposób mieszkańców widoku z okna oraz świeżego powietrza. Istnieje reklama systemowa czyli billboardy, która jest najłatwiejszym chłopcem do bicia, bo nośniki są ponumerowane i oznaczonych nazwą właściciela. Tymczasem te właśnie firmy są najczęściej chętnym partnerem do rozmowy. Trzeba im jednak przedstawić sensowną propozycję: ograniczenie ilości nośników oraz limitacja ich wielkości, a przede wszystkim prawo jednakowe dla wszystkich podmiotów działających na polu reklamowym. Jest też reklama niesystemowa, czyli widoczne przy wyjazdach z miast przesieki w gęstych lasach reklam, umieszczone na terenie prywatnym. Tymczasem dla stowarzyszenia przestrzenią publiczną jest to, co widać z ulicy, także to, co stoi na terenie prywatnym. Potrzebna jest też zmiana definicji reklamy, która dziś koncentruje się na opisie przedmiotu. Wystarczyłoby powiedzieć, że reklama to informacja o treści komercyjnej. Mamy wreszcie do czynienia z reklamą nielegalną, która wykorzystuje elementy struktury miejskiej. Pojawia się na słupach, płotach, przystankach. Powstały firmy, które specjalizują się we świadczeniu usług w zakresie reklamy nielegalnej. Tutaj prawo pozwala wyłącznie na ukaranie emeryta lub studenta bezpośrednio zajmującego się naklejaniem ogłoszeń. Zleceniodawca pozostaje całkowicie bezkarny. Jest też reklama ambientowa, podszywająca się pod subkulturę graficiarską. Stowarzyszenie Miasto Moje A w Nim postuluje wprowadzenie stref ochronnych wolnych od reklam w miejscach wypoczynku: na przykład na plażach i stokach narciarskich. Inne przykłady: czy fasady instytucji kultury muszą stawać się powierzchnią reklamową? Czy budynki sakralne, także cmentarze i pomniki pamięci powinny być przesłaniane przez efekty działalności komercyjnej? Marcin Rutkiewicz zakończył przedstawieniem symulacji najwybitniejszych światowych budynków obwieszonych reklamami. Pokazał, jak przy pomocy kilku szmat można wybitne dzieło architektury zamienić w osiedlowy bazarek. Czy świat byłby piękny, gdybyśmy nim rządzili, zapytał. Postulaty Stowarzyszenia Miasto Moje A w Nim obejmują zmianę definicji przestrzeni publicznej oraz definicji reklamy, wprowadzenie nowego rodzaju planu miejscowego, reklamy jako czwartego rodzaju obiektów w prawie budowlanym, limitu ilości nośników reklamowych, limitu czasu ekspozycji reklam związanych z remontem, skrócenie procedur rozbiórkowych, zwiększenie kar za nielegalną dystrybucję reklam do poziomu realnie zniechęcającego do tego typu działań oraz utworzenie jednej instytucji kontrolnej, być może komórki w nadzorze budowlanym. Marcin Rutkiewicz zaprosił też do warszawskiego SARP-u, gdzie 29 października odbędzie się prezentacja albumu „Polisz Outdoor” (http://miastomojeawnim.pl/index.php/album/) prezentującego zebrane dotąd materiały fotograficzne.
Trzecie wystąpienie, zatytułowane „Po co mówić o przestrzeni?” przedstawiła Joanna Orlik z Małopolskiego Instytutu Kultury. W odpowiedzi na tytułowe pytanie zaproponowała, żeby potraktować przestrzeń jako zwierciadło, w którym odbijamy się jako społeczeństwo. Przestrzeń jest bowiem naszym społecznym autoportretem, mówi o nas samych, o naszych systemach wartości, potrzebach, tęsknotach, wyobrażeniach, bolączkach. Jako przykład posłużyło zderzenia fotografii i opisu wybranego miejsca. Zdjęcie przedstawiało drink bar stylizowany na średniowieczny zamek, ozdobiony niedokończoną wieżyczką, podmalowanymi na żółto łukami ostrymi oraz malowidłem ze smokiem i syreną. Fragment tekstu odsyłał potencjalnego turystę do krakowskich Krzesławic „swoistego rodzaju skansenu ziemiańskiej sielanki, prastarej wsi, ukrytej wśród nowohuckich blokowisk”. Jak się okazało w obu wypadkach chodziło o to samo miejsce i choć nie miały ze sobą nic wspólnego, łączyła je wspólna, niezdarnie zaspokajana potrzeba piękna. Kto zatem powinien mieć prawo do kształtowania przestrzeni, kto powinien wypowiadać się na jej temat? Trzeba rozmawiać w obrębie różnych grup społecznych, bo tylko one zsumowane ze sobą tworzą pełne społeczeństwo. Są zatem architekci – których wiedza i wyobraźnia powinna pozwalać na kształtowanie coraz lepszej przestrzeni publicznej; decydenci – regulujący prawa; inwestorzy – prywatni i publiczni (jak ci drudzy mają być nastawieni na budowanie dobrej jakości budynków, skoro za najlepsze uważa się dziś w myśl ustawy najtańsze?); teoretycy – psycholodzy przestrzeni, fizycy, matematycy, biolodzy, historycy sztuki, etnografowie, antropolodzy; mieszkańcy – zazwyczaj albo niesłyszani, ponieważ komunikują się wyłącznie między sobą albo stowarzyszeni, zwykle w proteście przeciwko; dzieci – ważne dlatego, że w przyszłości będą architektami, decydentami, inwestorami lub po prostu mieszkańcami, ale ważne też dlatego, bo mają naturalną, organiczną i niezwykle silną wolę kształtowania przestrzeni – z punktu widzenia dziecka najlepszym placem zabaw jest plac budowy bogaty w cegły, deski, piasek, glinę, krzaki, wodę itp. Dzieci bardzo łatwo przekonać do kształtowania przestrzeni, dobrze jest to wykorzystać, póki nie urosną. Dorosłych do kształtowania przestrzeni przekonuje się dużo trudniej. Trzeba tworzyć ofertę dla wszystkich grup, trzeba oddać im głos, trzeba znaleźć dla nich formułę, czyli dać im szansę poszerzenia świadomości. Bo tylko świadomość własnej ograniczonej perspektywy otwiera na rozmowę, a ta z kolei wyzwala chęć edukacji. Działania Małopolskiego Instytutu Kultury są świadomie różnorodne. Kształtowanie świadomości i dystrybucję wiedzy zapewnia kwartalnik „Autoportret. Pismo o dobrej przestrzeni” – tematyczny, pozbawiony reklam, interdyscyplinarny. Dorośli mieszkańcy miast i miasteczek mogą wziąć udział w opartych na procesie debatach, w których pierwszy krok stanowią inspiracje, drugi – całodniowa praca mieszkańców z młodymi architektami nad koncepcjami zagospodarowania terenu, trzeci – wystawa prezentująca wypracowane pomysły, czwarty – prezentacja wszystkich materiałów lokalnym władzom. W MIK-u prowadzone są także szkolenia z edukacji przestrzennej dla nauczycieli, którzy faktycznie kształtują młode pokolenia. W tym przypadku jednym z najważniejszych elementów procesu jest realizacja, czyli faktyczna ingerencja w otoczenie szkoły, wypracowana przez uczniów przy udziale młodych architektów. Z owocami pracy wszystkich trzech programów można się zapoznać na przebudowywanej w tym momencie stronie http://www.autoportret.pl. Nawet jeśli możemy robić niewiele, warto już teraz rozpocząć działania poszerzające świadomość, otwierające na dialog i zachęcające do edukacji. Kropla drąży skałę.
Dyskusja, która następnie się rozwinęła, zdominowana została przez ekspertów, ściśle związanych z problematyką kształtowania przestrzeni. Wypowiadali się architekci, urbaniści, socjolodzy, członkowie stowarzyszeń, nawet reklamodawcy. Wskazano, że tematy ujęte w wystąpieniach obejmują zaledwie wycinek problemu. Poszerzono pole dyskusji o przestrzeń dźwiękową. Podniesiono kwestię odpowiedzialności wspólnotowej za przestrzeń publiczną. Zauważono, że reklama niszczy przestrzeń jednak wyłącznie czasowo i można ją usunąć, natomiast niewłaściwe planowanie budownictwa stwarza problem długofalowy. Podkreślono, że potrzebne jest podjęcie zintegrowanych działań w zakresie planowani przestrzeni. Odwołano się w końcu do przykładów pozytywnych. Przywołano deklarację programową III Kongresu Urbanistyki Polskiej (http://www.tup.org.pl, http://www.sapr.org.pl) oraz działania Związku Miast Polskich na rzecz ograniczenia ilości reklam w przestrzeni publicznej. Wielokrotnie nawiązywano do kwestii niedostatecznych lub źle funkcjonujących regulacji prawnych. Minister Dziekoński przekonywał w odpowiedzi, że nowelizacja obejmuje postulowane zmiany oraz że wprowadzono nowe mechanizmy regulujące kontrolę publiczną. Prezydent Grobelny zauważył, że Polska się bogaci i w związku z tym przynajmniej w niektórych miejscach także pięknieje, podkreślił, że trzeba naciskać na zmianę prawa, ale nie wolno postrzegać działań prawnych za jedyne konieczne i wystarczające w kwestii poprawiania przestrzeni publicznej, związał także przestrzeń publiczną ze społeczeństwem, które jako realny właściciel powinno ją odpowiedzialnie chronić.
Opracowanie materiału: dr Joanna Orlik
| < Poprzednia | Następna > |
|---|




















