Strona główna --> Portret Polaków - 20 lat po --> Co nas łączy? Co nas dzieli? --> Co nas łączy, co nas dzieli. Sieciowe postscriptum
 

Co nas łączy, co nas dzieli. Sieciowe postscriptum

logo PFOKrzysztof Stachura

Pytanie o to, co Polaków łączy, a co dzieli, stanowi ważny punkt wyjścia dla dyskusji o jakości naszego życia 20 lat po transformacji ustrojowej. Próbując zrozumieć, jacy jesteśmy jako społeczeństwo, musimy bliżej przyjrzeć się zarówno tym aspektom naszego wspólnego bycia i działania, które zbliżają, jak i tym, które oddalają nas od siebie. Zyskanie takiej świadomości ułatwi nam rozmowę o tym, jaka jest m. in. polska rodzina, lokalne talenty czy style życia.

W debacie publicznej o tym, co dzieli, a co łączy, najwyraźniej słychać wypowiedzi socjologów, psychologów, przedstawicieli mediów i sektora pozarządowego. Debata staje się jednak barwniejsza dzięki opiniom, często całkiem anonimowym, zamieszczanym w internecie. Spojrzeniu z sieci (konkretnie – z forum internetowego Pomorskiego Forum Obywatelskiego) warto przyjrzeć się bliżej.

Wszystko, co nas łączy…

Śledząc opinie osób angażujących się w polemikę online, można z łatwością zauważyć ilościową przewagę kategorii, które Polaków łączą, nad tymi, które dzielą. Wspólny jest dla nas przede wszystkim język, którym się posługujemy (kultywowany jako ważny element tożsamości przez większość emigrantów), waluta oraz położenie geograficzne w rozumieniu granic państwa. Polacy są dumni ze swojej dawnej historii i bohaterów, chętnie odwołując się do wielowiekowych tradycji i kulturowej spuścizny. Dziś popieramy nasze członkostwo w Unii Europejskiej, mając jednocześnie poczucie, że państwo, w którym żyjemy to przede wszystkim suma małych ojczyzn.

Polaków łączy narodowy temperament, emocjonalny stosunek do życia i wyzwań. Doceniamy wagę edukacji dla przyszłych pokoleń, co znajduje swoje odzwierciedlenie w rosnącym współczynniku osób z wyższym wykształceniem. Widzimy siebie przy tym jako ludzi spontanicznych i serdecznych, którzy jednocześnie potrafią mobilizować się w trudnych historycznie momentach. Niestety, zdolność wspólnej pracy i budowy budzi się w nas najczęściej wówczas, gdy naszych oczekiwań nie spełnia władza bądź chcemy zrobić coś wbrew jej instytucji.

Ostatnio wspólnym celem Polaków stała się organizacja Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. Euro postrzegamy jako szansę pokazania się światu, a przy okazji zarobienia pieniędzy. Całkiem szczęśliwi będziemy, jeśli narodowa reprezentacja osiągnie na Mistrzostwach spektakularny, od dawna wyczekiwany sukces. Czujemy bowiem, że łączy nas w kraju radość z wybitnych osiągnięć polskich sportowców.

Realia współczesnego świata wymuszają na nas nieustanne podejmowanie wyborów, spośród których większość łączy się z relatywnie wysokim poziomem ryzyka. Charakterystyczny dla Polaków jest przy tym protest przeciwko wadliwej organizacji życia publicznego, połączony z manifestowaną złością do klasy politycznej i uogólnioną wrogością w stosunku do ludzi i organizacji, które nami rządzą. Jesteśmy niezadowoleni z poziomu rozwoju infrastrukturalnego kraju i nieustannie narzekamy na system opieki zdrowotnej (zarówno publiczny, jak i prywatny).

Problemy pojawiają się również na polu naszych cech osobowych. Polacy są obrażalscy i chętnie krytykują innych. Wśród naszych najgorszych narodowych skłonności znajduje się unikanie odpowiedzialności i związana z tym niezdolność do podejmowania wysiłku i ciężkiej pracy. Jakby tego było mało, Polak to pesymista, niechętnie leczący się z tej przypadłości i maskujący ją różnego rodzaju frustracjami. Nad wszystkim wisi wzajemna nieufność (badania socjologiczne stale potwierdzają, że poziom zaufania i kapitału społecznego w Polsce jest dramatycznie niski), która w sytuacjach skrajnych przeradza się w ksenofobię. Być może jest tak dlatego, że, cytując jedną z opinii, łączy nas „przypadek urodzenia się (lub naszych rodziców) w trzeciorzędnym kraju o dość imponującej historii klęsk”.

 … i co nas dzieli

Po stronie podziałów, na pierwszym miejscu wskazać należy różnicę w postawach Polaków względem historii najnowszej i wielkich postaci tego okresu. Tak jak nie mamy wątpliwości, że wybitni byli Kopernik, Mickiewicz czy Chopin, tak nie ma zgody, jak traktować znaczące dla historii najnowszej osoby. Do rangi symbolu urósł chociażby spór o Wałęsę i jego rolę w przemianach ustrojowych w Polsce po roku 1970.

Bardzo różnią nas: stosunek do roli państwa i kościoła w życiu publicznym, opinie na temat prywatyzacji oraz wizja rozwoju Polski wraz z rolą, jaką mielibyśmy odgrywać w Unii Europejskiej. Tego rodzaju spory są charakterystyczne dla debaty publicznej w każdej sprawnie działającej demokracji. I choć cieszymy się, że również możemy je prowadzić, wyrażamy obawę, że nasze głosy nie są słyszane „na górze”, a sama dyskusja jest niewystarczająco merytoryczna.

Coraz więcej miejsca w publicznej debacie poświęca się swobodnemu dostępowi do informacji. Żyjemy w informacyjnym społeczeństwie, którego płucami są środki masowego przekazu. Brak dostępu do informacji – dziś często utożsamiany z brakiem dostępu do internetu – generuje sytuację społecznego wykluczenia. Mamy do czynienia z „cyfrowym podziałem”, stopniowym zwiększaniem się różnic pomiędzy zbiorowością użytkowników i nie-użytkowników sieci. Ów proces często idzie w parze z geograficznym podziałem na Polskę wschodnią i zachodnią, Polskę „A” i Polskę „B”, przy czym próbuje się niekiedy wybranym regionom przyporządkowywać kolejne litery alfabetu. Nowym wymiarem tego, co dzieli, jest miejsce zamieszkania w metropolii i poza nią. Tutaj jednak zasadnicza trudność polega na wskazaniu, jakie kompleksy miejskie kwalifikują się do tego, by je za metropolie uznać.

Polaków dzieli niewątpliwie zasobność ich własnych portfeli i stan konta bankowego. Pieniądze stają się coraz ważniejszym wyznacznikiem miejsca w społecznej strukturze. Dzięki nim, łatwiej się kształcić, podróżować po świecie, pomagać dzieciom osiągać samodzielność. Od pieniędzy coraz częściej zależy styl życia oraz grono znajomych i przyjaciół, z którymi najchętniej i najczęściej utrzymuje się kontakt.

Różni w końcu Polaków poziom wiedzy, zdolności i wykształcenia. Im ten kapitał jest większy, tym większe są szanse i możliwości, by rozumieć szybko zmieniający się świat, dostrzegać obecność w nim wielu różnych kultur i wchodzić w dialog z ludźmi, których sposób życia jest odmienny od naszego. Wiąże się to bezpośrednio z postawą otwartości na innych, wysokim poziomem tolerancji i życzliwości w codziennych relacjach. Niski poziom zasobów intelektualnych i posiadanej wiedzy negatywnie wpływa na naszą zdolność do ustalania wspólnych celów i stosunek do wykonywanej pracy.

Konkluzje

Minione dwudziestolecie było dla Polaków okazją do zdobycia umiejętności niezbędnych do sprawnego funkcjonowania w nowoczesnym świecie. Obiektywnie, staliśmy się jako społeczeństwo bogatsi i bardziej konkurencyjni na rynku globalnym. Stopniowo umacniamy też swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Pomimo to, wielu z nas ma poczucie, że nie jest tak dobrze, jak mogłoby być. Uważamy nawet, że jest gorzej. Polacy ponoszą koszty życia w demokracji, czują się obco we własnym kraju i brakuje im zaufania do instytucji państwa. Sytuacji nie polepsza rosnący rozdźwięk między oczekiwaniami i możliwościami ich realizacji.

Mimo potencjału, związanego z tym, co nas łączy, ciągle zmagamy się z podziałami – na lepszych i gorszych, bardziej i mniej zamożnych, mieszkańców metropolii i ludzi z prowincji. Powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, co jesteśmy w stanie zrobić, żeby te podziały umiejętnie przełamywać. Chęć wspólnego działania, zaufanie, jakim obdarzamy innych i otwartość na prowadzenie publicznej debaty mogą istotnie wpłynąć nie tylko na jakość naszej komunikacji. Dają ponad wszystko nadzieję, że sami będziemy potrafili sobie poradzić z tym, co nas od siebie oddala, zamiast stopniowo, konsekwentnie, przybliżać.

 

 
Proszę zarejestruj się i/lub zaloguj aby dodać komentarz do tego artykułu.

Organizator
Partnerzy i współpraca
Partnerzy
Partnerzy i współpraca