
![]()
Barbara Stefańska 20-11-2009
Młodzi czują się lepsi od swoich rodziców. Bardziej nowocześni, lepiej orientujący się we współczesnym świecie i rynku. Dlatego to oni powinni rządzić krajem - takie wnioski wynikają z badań instytutu Homini Homino, dotyczących postaw młodych Polaków. Przepytano tysiąc młodych osób w wieku pomiędzy 17-26 lat.
Blisko 90 proc. uważa, że młode pokolenie ma całkiem inny system wartości niż starsze. Poza tym to młodzi (86 proc.) bardziej akceptują rynek i kapitalizm. W swoim mniemaniu są kosmopolitami, obywatelami świata (76 proc.) i wielkimi indywidualistami.
Jak pisze prof. Krystyna Szafraniec, autorka badania, nie ma tu wielkiego zaskoczenia i te da_ne potwierdzają tylko to, co ujawniły poprzednie sondaże. - Ukazują one, że młodzi, choć w równie wysokim stopniu jak starsze pokolenia, cenią sobie życie rodzinne, dobrobyt, pracę, to ich podejście do tych wartości jest zdecydowanie mniej konwencjonalne - bardziej pragmatyczne, nastawione na odczuwanie satysfakcji i przyjemności, gromadzenia ciekawych wrażeń - ocenia profesor Szafraniec. I są świadomi, że aby to osiągnąć, najlepiej żyć w systemie opartym na wolności, demokracji i gospodarce wolnorynkowej. Choć nie do końca akceptują to, co się w Polsce dzieje i sposób rządzenia krajem. Tym bardziej że są święcie przekonani, iż gdyby oni wzięli w swoje ręce stery państwa, byłoby od razu lepiej (tak uważa 46 proc. badanych).
To, co ich najbardziej denerwuje, to brak możliwości wykazania się ambicjami i wykorzystania swojego wykształcenia. - Główny problem młodego pokolenia to niemożność usamodzielnienia się i wejścia w życiowe role spowodowane niskimi zarobkami i trudną sytuacją mieszkaniową przy rozdmuchanych potrzebach konsumpcyjnych - ocenia prof. Szafraniec.
Do tego dochodzi kolejne wyzwanie związane z demografią. Polska jest w pierwszej trójce państw Europy wydających najwięcej pieniędzy na emerytury i renty. To obciąża głównie młodych dopiero rozpoczynających karierę zawodową.
Jednak nie zamierzają buntować się z tego powodu - to pokolenie pragmatyków, nie idealistów. Co prawda na pytanie: "Czy w przypadku trzech lat stagnacji gospodarczej młode pokolenie wznieciłoby falę protestów i demonstracji?" 40 proc. odpowiedziało "tak". Jednak większość odparła "nie" i "nie wiem". Wątpliwe jest także, że większość spośród obecnych 17-26--latków ma potencjał, by wziąć sprawy w swoje ręce i doprowadzić do przemian ustrojowych. - Oby tak się stało - mówi dr Norbert Maliszewski, psycholog społeczny. Jednak podkreśla, że młodzi zdolni ludzie wolą iść do biznesu. Politycy nie mają prestiżu i są postrzegani jako - mówiąc językiem Ziemkiewicza - "wrzeszczący staruszkowie" zainteresowani zdobywaniem władzy.
Bardziej niepokoi jednak coś innego: młodzi nie będą odczuwali solidarności międzypokoleniowej (36 proc.). - Tu rodzi się pokolenie i naprawdę nie będzie wesoło - wieszczy prof. Szafraniec. Tłumaczy: mówimy o pierwszych dzieciach wolnego rynku w Polsce, dorastających w świecie wolności i konsumpcjonizmu. Sami będą sobie radzić z niedoborami wynikającymi z kryzysu, ale mogą nie mieć motywacji do brania na swoje barki ciężaru starych.
Tekst powstał we współpracy z Polskim Forum Obywatelskim
| Następna > |
|---|

