
RAPORT POLSKIEGO FORUM OBYWATELSKIEGO
dr Michał Łuczewski
Główne wnioski:
• Polacy stają się coraz bardziej Polakami
• Ale z polskości są coraz mniej dumni
• Choć waga tego, że jest się Polakiem, zwiększa się, to zaufanie do Polaków spada
• Powstaje próżnia socjologiczna, którą wypełnia duże zaufanie do Europy
• Polacy ufają UE tak jak organizacjom charytatywnym i opiekuńczym oraz swoim znajomym
• Ale nie interesują się nią
• I nie wierzą, że bierze ona pod uwagę ich interes narodowy
Polacy stają się coraz bardziej Polakami…
Wejście Polski do Unii Europejskiej doprowadziło do spolszczenia Polaków. Polacy uznają bowiem tożsamość polską za coraz ważniejszą. W badaniach identyfikacji przeprowadzonych przez Krzysztofa Kosełę odsetek respondentów, którzy wskazali na polską tożsamość jako ważną („jestem Polakiem”) wzrósł z 85% (1995 rok) do 94% (2007 rok), przy czym najbardziej dramatyczny skok odnotowaliśmy już po akcesji w latach 2006-2007.
Sami respondenci, proszeni o ocenę, czy patriotyzm po wejściu do EU, zwiększył się, wyrażają ambiwalentne oceny. Z jednej strony, coraz większy odsetek odpowiada na to pytanie twierdząco (wzrost od 20% w 2005 do 24% w 2009), ale z drugiej, obserwujemy wzrost odsetka odpowiedzi negatywnych (od 5 o 15%). Jedno jest jednak pewne, Polacy są coraz bardziej przekonani, że wejście do EU miało jakiś wpływ na ich postawy. Procent osób twierdzących, że integracja nie miała znaczenia dla patriotyzmu spadł z 58 do 50%, a tych, którzy nie potrafili odpowiedzieć na to pytanie – z 17 do 11%.
Jak waga polskości przekłada się na konkretne decyzje? Jedynie ok. 11% respondentów powyżej 15 roku życia planowała w 2007 roku emigrację zarobkową z Polski w ciągu najbliższych dwóch lat. Najmniej przywiązani do mieszkania w Polsce byli mieszkańcy średnich miast (200–500 tys.), a najbardziej – mieszkańcy miast o liczbie ludności powyżej 500 tys. oraz wsi. Wyjazd planowały najczęściej osoby z podkarpackiego, a najrzadziej z mazowieckiego oraz wielkopolskiego. Jedynie ok. 6 proc. planowało emigrację na stałe, choć ok. 43% jeszcze nie wiedziało, jak długo pozostanie za granicą.
…Ale nie są z tego dumni…
Paradoksalnie jednak wzrostowi wagi polskości towarzyszy spadek dumy z bycia Polakiem i odczuwania związku z Polską.
Choć w narodowej dumie wciąż wyróżniamy się na tle Europy, odsetek respondentów zdecydowanie dumnych z tego, że są Polakami spadł w ciągu ostatniej dekady o 20%: 70% (1999) do 63% (2005), 51% (2007) i 50% (2008) . Szczególnie dramatyczny spadek rzędu 12% odnotowaliśmy po wejściu do UE. Dla porównania, poczucie własnej wartości jako jednostki utrzymywało się na poziomie ok. 50%. Podobnie szybko spadała siła związku z Polską: z 81% (1989) do 52% (2008).
A zatem to, że jesteśmy Polakami, jest dla nas coraz ważniejsze, ale jednocześnie coraz mniej jesteśmy z tego dumni i coraz mniej przywiązani do Polski. Jak wyjaśnić ten paradoks? Być może integracja z Unią Europejską pokazała nam, że tożsamości narodowe są trwalsze, niż moglibyśmy sądzić – i nie da się zrzucić narodowej skóry. Co więcej, tożsamość narodowa w kontaktach z przedstawicielami innych nacji jest coraz częściej aktywizowana. Poczucie polskości przecież najczęściej towarzyszy nam nie w Polsce, lecz podczas zagranicznych podróży. Z drugiej jednak strony, odkrywamy, że nie możemy czerpać z niego dumy, bo nasze doświadczenia pokazują np., że Polska wciąż stoi niżej pod względem cywilizacyjnym od Zachodu. Co więcej, może przestawać być dla nas atrakcyjna. Stajemy się Polakami bez Polski.
Choć badania wagi identyfikacji wskazują na wzrost wagi tożsamości europejskiej (z 59 w 1998 do 65% w 2007, z 11 na miejsce 7 i 8), to badania European Values Survey pokazały tutaj dramatyczny, niemal trzykrotny spadek przywiązania do Europy z 19% (1989) do 7% (2008).
Paradoksalnie więc, Unia Europejska mogła sprawić, że staliśmy się bardziej Polakami, a mniej Europejczykami. Kiedy wchodząc do jej struktur politycznych oficjalnie zostaliśmy jako Europejczycy zaakceptowani, okazało się, że Europa przestała być dla nas ważnym punktem odniesienia. Można tłumaczyć to tak, że nie musimy już nikogo przekonywać, nawet samych siebie, co do naszej europejskości; stała się ona czymś oczywistym.
…I nie ufają sobie
Z powyższych danych wynikałoby, że naród staje się coraz ważniejszą podstawą naszej tożsamości. Kiedy jednak spojrzymy na współczynniki zaufania, wtedy okaże się, że tak jak przed trzydziestu laty w Polsce istnieje próżnia socjologiczna. Jej charakter uległ jednak zmianie. Podczas gdy w roku 1979 dla Polaków istniały dwa główne podmioty: naród oraz rodzina, a między nimi – pominąwszy Kościół – nie pojawiały się żadne instytucje, które darzylibyśmy zaufaniem, dziś zaufaniem nie darzymy samego narodu. Próżnia stała się tym potężniejsza.
Polacy posiadają jeden z najniższych w Europie poziom zaufania do władz krajowych. Ufa im jedynie 20%, brak zaufania zaś deklaruje 74 % (w Europie odpowiednio: 34 i 61%). Można więc powiedzieć, że wtedy kiedy naród przejął państwo, przestał sobie ufać. Ale Polacy nie ufają również sobie niezależnie od tego, czy w grę wchodzi polityka. W 2007 r. jedynie 12% badanych wybrało odpowiedź „większości ludzi można ufać” (w 2003 i 2005 r. po 11%), a aż 77 – odpowiedź, że „ostrożności nigdy nie za wiele”. To jeden z najniższych współczynników zaufania w UE.
Co więcej, próżnia zaufania wydaje się zwiększać, gdyż od początku lat dziewięćdziesiątych coraz mniej Polaków deklaruje członkostwo w organizacjach społecznych ; systematycznie zmniejsza się także liczba członków samych organizacji (2006: 36; 2004: 30; 2002: 26). Od 2005 do 2007 waga dobra wspólnego spadła o 9%. Systematycznie zwiększała się bowiem ilość osób obojętnych wobec tego, czy przepisy prawa są przestrzegane (np. płacenie podatków i ceł). Spośród wszystkich grup społecznych jedynie rolnicy deklarowali zwiększającą się gotowość do wspólnego działania na rzecz lokalnej społeczności (54% w 2004 r. i 68% w 2008 r.).
Wracają do przeszłości i kultury…
Ale naród to solidarność nie tylko z naszymi współczesnymi, lecz także między pokoleniami. Na tle europejskim Polacy wydają się mocno zakorzenieni w przeszłości. Pytani o ważne święta i wydarzenia, wskazują zarówno na niedaleką historię (rocznica śmierci Jana Pawła – 54%, rocznica wyboru Karola Wojtyły – 30%), jak i tę dalszą (11 listopada – 50%, 1 września – 33%) oraz najdalszą (3 maja – 35%). Jako ważne dla integracji europejskiej przeciętnie częściej niż pozostali Europejczycy wymieniali historię, a także kulturę w postaci wspólnych symboli. Zaznaczmy, że na tle innych krajów najczęściej uznawali kulturę za najważniejszą wartość (92% w porównaniu z 77% w Europie), weszli również do pierwszej trójki najczęściej głosząc, że Europa jest kontynentem kultury (88% w porównaniu z 67% w Europie).
Szacunek do starszych pokoleń kształtuje się u nas natomiast na przeciętnym, choć bardzo wysokim poziomie. Ze zdaniem, że starzy ludzie są obciążeniem dla społeczeństwa zgodziło się jedynie 15% Polaków, a nie zgodziło 84% (w Europie: 14% i 85%). Zdecydowanie jednak większy procent wskazał na brak zgody między starym a młodym pokoleniem co do tego, co jest najlepsze dla społeczeństwa (zgoda: 68%, niezgoda: 26%; w Europie odpowiednio: 69% i 28%). Z drugiej strony, Polacy myślą o następnych pokoleniach, chcąc je przede wszystkim nauczyć pomocy innym (90%), pracowitości (84%) oraz uczciwości niezależnie od warunków (84%).
… Wierzą w Europę
Przeszłość jednak nie może wystarczyć, a natura nie znosi próżni, nawet próżni socjologicznej. Tak jak przed 30 laty pustkę wypełniał częściowo naród, tak dziś wypełnia ją… Europa. Tak jak wtedy naród jawił się jako wspólnota moralna, tak dziś jako wspólnota moralna jawi się Europa. Pod względem zaufania Unia Europejska przedstawia się Polakom nie tyle jako instytucja polityczna, której zagrażają te same niebezpieczeństwa co innym instytucjom politycznym, ale raczej jako instytucja opiekuńcza i charytatywna. Zaufanie do niej, wynoszące 73%, jest bowiem mniejsze jedynie od zaufania, jakim darzymy służby mundurowe, dbające o nasze bezpieczeństwo: wojsko i policję (odpowiednio 84% i 75%) oraz organizacje charytatywne: WOŚP, Caritas i PCK (odpowiednio 85%, 80%, 79%) i Kościół (79%). Dość powiedzieć, że UE cieszy się większym zaufaniem niż harcerstwo (69%) , a nawet proboszcz (69%).
Co więcej, zaufanie do UE nieustannie się zwiększa (2005 rok: 59%; marzec 2009: 74%) , podczas gdy zaufanie do władz krajowych (Sejmu) – dramatycznie spada (styczeń 2008: 41%; marzec 2009: 19%). Na tle pozostałych krajów Europy Polacy niezwykle pozytywnie oceniają Parlament Europejski. W polskich badaniach z marca 2009 63% oceniło jego pracę pozytywnie, a 24% negatywnie. To niemal lustrzane odbicie opinii o polskim parlamencie. W marcu 2009 71% respondentów oceniało pracę Sejmu źle, a 19% – dobrze. Pozytywne skojarzenia (dynamiczny) ma z nim 60%, a negatywne – jedynie 22%. Ponadto Polacy obok Litwinów najbardziej oponują, gdy sugerować, że PE miałby być instytucją niewydajną (58% vs. 15 %). Obok Bułgarii, Słowacji, Litwy i Estonii, Polska należy także do krajów, które najmniej negatywnie oceniają tę instytucję. 5% wyraża taką opinię (średnia dla EU – 15%, w UK - 35%), pozytywne opinie zaś deklaruje – 44% (w EU 39%), a 46% - neutralne (w EU 41%).
…I w to, co lokalne
Z jednej strony zatem ufamy Europie, ale z drugiej - poziomowi lokalnemu. Władze lokalne są wiarygodne dla 68% respondentów. Stale też zwiększa się waga przywiązania do własnej miejscowości (1989: 59%, 2008: 84%) i regionu (1989: 33%, 2008: 53%). Najbliższej rodzinie ufamy w 99%, dalszej rodzinie w 90%, znajomym w 88%, osobom, z którymi pracujemy na co dzień w 85%, a sąsiadom w 76%. Sami wciąż czujemy się darzeni zaufaniem. Od początku lat dziewięćdziesiątych odsetek osób, które czują się kochane w Polsce wahał się wokół 90% (90% w roku 1991/1992 i 92% w roku 2007). Przez ten czas jedynie 7% respondentów czuło się osamotnionych, mimo że tego nie chciało.
Unia Europejska zatem to nasz duszpasterz, przyjaciel, opiekun i pomocnik, który pozwolił nam w części wypełnić próżnię socjologiczną. Ale mamy kolejny paradoks. Można ufać temu, z czym się nie utożsamiamy (Europa) i nie ufać temu, z czym się utożsamiamy (Polska). Co więcej, Europie ufamy, choć nie tylko się z nią nie utożsamiamy, lecz także – mało się nią interesujemy i mało o niej wiemy. W 2009 roku sporą wiedzę o Parlamencie europejskim deklarowało o 9% mniej ankietowanych niż w 2003 roku, choć słyszało o nim (mało o nim wiedząc) ¾ ankietowanych, tj. o 20% więcej niż w 2003 roku. Odsetek tych, którzy nie słyszeli o PE, spadł w tym czasie dwukrotnie z 22%.
Przy okazji badań z 2008 okazało się, że jedynie 13% Polaków wiedziało, że w następnym roku odbędą się wybory do Europarlamentu (dla porównania na Słowacji trafnie określiło tę datę 32 % respondentów, podczas gdy średnia dla UE wynosiła 16%). Polacy byli jednym z pięciu narodów najmniej zainteresowanych wyborami (41%, 46% - średnia), przy czym jedynie 21% z nich zadeklarowało chęć zagłosowania (27% - średnia). Zostało to potwierdzone podczas samych wyborów, w których zagłosowało niespełna 25% uprawnionych. Nie przeszkadza nam nawet to, że większość z nas jest świadomych (lub waha się), że EU nie bierze pod uwagę naszych interesów narodowych (56%) i próbuje narzucić Polsce swoje poglądy (60%).
Należy się spodziewać, że ten różowy obraz Europy zostanie zmieniony dopiero przez kryzys gospodarczy. Bo nasz stosunek do Europy determinują w pierwszym rzędzie pozytywne wskaźniki ekonomiczne. Już teraz znacząco pogarszają się opinie o społeczno-ekonomicznych skutkach integracji. Widać to dobrze w stosunku do euro. Ten podstawowy wehikuł integracji jest bowiem oceniany przez Polaków coraz chłodniej. Od 2002 roku do 2009 o 11 punktów zmniejszył się odsetek zwolenników euro (z 64 do 53), a o 16 zwiększył się odsetek jego przeciwników (z 22 do 38).
Podsumowanie
Polacy stają się coraz bardziej Polakami, ale ta identyfikacja coraz mniej znaczy. Dlaczego? Towarzyszą jej, z jednej strony, coraz mniejsze emocje (zmniejszona duma narodowa) i coraz mniejsze przywiązanie do Polski, a z drugiej – coraz mniejsze zaufanie do rodaków (na poziomie państwa i narodu). Po wejściu do UE zakorzeniliśmy się w narodzie, ale to zakorzenienie jest coraz bardziej puste. Poza przeświadczeniem o wadze identyfikacji narodowej coraz mniej się z nim łączy.
Po wejściu do UE obserwujemy zwiększającą się próżnię socjologiczną, przy czym w porównaniu do PRL-u naród pod względem zaufania został zastąpiony przez Europę. A zatem przepaść między rodziną a kolejnymi instytucjami, które darzymy zaufaniem, zwiększyła się. Dziś w poszukiwaniu zaufania musimy iść do Brukseli. Z drugiej jednak strony, i zaufanie wobec Europy wydaje się puste. Bo Europę kochamy, mimo że o niej mało wiemy, mało się nią interesujemy, a nawet mimo tego, że przypuszczamy, że nie realizuje ona naszych interesów. Nie wygląda to na miłość z rozsądku. W takiej sytuacji najważniejszym punktem oparcia staje się rodzina, lokalność i przeszłość.
| Następna > |
|---|


Chyba należałoby te sprawy rozróżniać (a może się mylę?). To ciekawa kwestia dotycząca nie tylko ekonomicznej i politycznej roli UE, ale także kulturotwórczej. Interesujące byłoby zapytanie Polaków o to, co poza dotacjami daje nam członkostwo w UE. W sumie w mediach w kontekście Unii, przynajmniej tych mainstreamowych, mało się mówi o innych sprawach niż te z dziedziny gospodarki (stocznie, euro, energetyka, dopłaty etc). A gdybyśmy mieli się zastanowić dlaczego się tak przywiązujemy do Europy i czemu darzymy ją takim zaufaniem? Jeśli jest to tylko przywiązanie na poziomie finansowym, to nie ma się z czego cieszyć. Lepiej, żeby go w ogóle nie było...Sytuacja podobna do tej, w której wnuczek odwiedza babcię i deklaruje miłość do niej tylko wtedy, gdy potrzebuje pieniędzy.
Fajnie, że jest zaufanie do władz lokalnych, w sumie działania samorządów przynoszą efekty namacalne w naszym miejscu zamiaszkania i mające bezpośredni wpływ na jakość naszego życia. Jeśli oceniamy te struktury pozytywnie, to może w samorządach dzieje się dobrze, a na pewno lepiej niż na Wiejskiej. Szkoda tylko, że frekwencja w wyborach samorządowych jest niższa. Mimo tego, to i tak lepiej niż ostatni wynik przy okazji wyborów do Europarlamentu, który przecież darzymy ogromnym zaufaniem:)